IX
Dni Tischnerowskie w Krakowie dobiegły już końca. Znalazłam się na nich nie tyle przypadkiem, co jakby poza głównym nurtem, bowiem przyciągnęła mnie przede wszystkim obecność specjalnego gościa tegorocznych spotkań, francuskiego historyka Jeana
Delumeau.
Tischner pisał:
„Kiedyś filozofia rodziła się z podziwu wobec otaczającego nas świata (Arystoteles). A potem także z wątpienia (Kartezjusz). A teraz, na naszej ziemi, rodzi się ona z bólu. O jakości filozofii decyduje jakość bólu ludzkiego, który chce filozofia wyrażać i któremu chce zaradzać”.
(cytat podaję za stroną
Tischner.pl i polecam ją zdecydowanie tym wszystkim, którym myśl Tischnera jest bliska, lecz także - a może przede wszystkim - tym, którzy do tej pory, podobnie jak ja, nie mieli dotąd sposobności bliskiego zaznajomienia się z jego filozofią). Nie znajdując w sobie fascynacji religijnymi dysputami, i nie znając właściwie pism Tischnera (może poza historią filozofii spisaną w gwarze góralskiej, która niegdyś ukazywała się w "Przekroju") wybrałam jedynie dwa spotkania z bogatego planu imprez przygotowanych przez organizatorów
Dni Tischnerowskich. Dopiero wczoraj przeczytałam fragmenty eseju "Ludzie z kryjówek" i mam wrażenie, że to może być początek wczytania się w Tischnera; paralele, na których opiera się ów tekst - nawiązania do prac z dziedziny psychiatrii profesora Kępińskiego - czynią go interesującym nawet dla sceptyków wychowanych na Wolterze.
Tischneriana pojawiać się będą z pewnością w zapiskach z moich lektur. Jednak tym, co przede wszystkim zainteresowało mnie w programie tegorocznych
Dni, była obecność Jeana
Delumeau, francuskiego historyka należącego do
Académie des
inscriptions et
belles lettres, profesora Sorbony, autora licznych prac z dziedziny historii idei.
Książki Jeana
Delumeau warto zobaczyć na stronie francuskiej księgarni
fnac - nie tylko ich ilość, ale i waga gatunkowa są imponujące! Polski czytelnik zna z pewnością przede wszystkim "Cywilizację Odrodzenia" wydaną w serii
ceramowskiej, oprócz tego na polski przetłumaczone zostały następujące pozycje:
"Grzech i strach: poczucie winy w kulturze Zachodu XIII-XVIII w."
"Historia raju: Ogród rozkoszy"
"Reformy chrześcijaństwa w XVI i
XVII wieku"
"Strach w kulturze Zachodu"
"Wyznanie i przebaczenie"
i może jeszcze inne, które w mojej ignorancji pominęłam - jeśli tak, będę wdzięczna za uzupełnienie, sama też na pewno poszukam dalszych informacji.
Profesor
Delumeau wziął udział we wczorajszej przedpołudniowej sesji naukowej "Lęk i nadzieja" zorganizowanej przez PAT oraz Instytut Myśli Józefa Tischnera. Oprócz niego wystąpili o. Jan A. Kłoczowski OP, Andrzej
Leder, Jacek
Prokopski i Karol Tarnowski, mówiąc o istocie lęku i nadziei oraz ich postrzeganiu w filozofii, teologii i psychoanalizie. Sesję prowadził Adam
Workowski. Wystąpienia były rozpięte pomiędzy dwoma biegunami: z jednej strony rzeczowe, uporządkowane, klasyczne w formie (K.T.), z drugiej, imponujące konstrukcją pustych pojęć, opartą na parach przeciwieństw realizujących się jednocześnie i wykluczających się wzajem (A.L. i jego tajemniczy wykład o psychoanalizie, Freudzie, pożądaniu, Innym, i
uprzedmiotowieniu, od którego słów łatwiejsze w odbiorze, nie wspominając o ciężarze gatunkowym, wydają mi się pisma samego
Lacana). Ważne, a przy tym przystępne w formie i pozbawione wszelkiej retoryki było wystąpienie o. Kłoczowskiego, które poświęcił innemu jeszcze terminowi, uchodzącemu dziś za archaiczny - słowu "bojaźń", o tyle przecież istotnemu, że opisuje sferę nie objętą przez terminy "strach" (przed czymś określonym) czy "lęk" (egzystencjalny, metafizyczny). Jeżeli miałabym mówić o moich subiektywnych odczuciach, to zdecydowanie najbardziej spodobał mi się wykład o Kierkegaardzie, który wygłosił Jacek
Prokopski. Swoboda ale i precyzja wypowiedzi, wyjątkowa osobowość "sceniczna" - w jak najlepszym sensie tego słowa! Jak dla mnie - majstersztyk. Szkoda, że tak rzadko zdarzają się prelegenci, którzy nie tylko mają coś istotnego do powiedzenia - ale potrafią to powiedzieć, potrafią nawiązać kontakt ze słuchaczami, przykuć ich uwagę, wygłaszać referat jak na deskach sceny a nie czytać mozolnie z kartek.
Taką cenną umiejętność posiadł też Jean
Delumeau, a słuchanie go jest tym większą przyjemnością, że łączy się z szacunkiem dla jego wiedzy i wieku - czcigodny profesor to rocznik 1923! Słuchając go, nie sposób uwierzyć, że ten erudyta -mistrz słowa, umysł precyzyjny i ostry, skrzący się inteligencją dowcip (co tak dobrze oddaje francuskie słowo "esprit" ) - że ten wspaniały człowiek ma już 85 lat. Popołudniowy wykład Profesora odbył się w Auli Collegium Novum a poświęcony został
Tommaso Campanelli - dominikaninowi, który blisko trzydzieści lat spędził w więzieniach Inkwizycji, filozofowi i astrologowi, znawcy kabały i polityki, który zasłynął jako twórca utopijnej idei Miasta Słońca.
Delumeau poświęcił tej barwnej postaci książkę "Le mystère: Campanella", która niebawem - jak dowiedziałam się od samego profesora - ukaże się w polskim tłumaczeniu.
Wszystkim, którzy znają francuski, gorąco polecam
ten artykuł, znajdziecie tam link do wywiadu radiowego, w którym profesor
Delumeau mówi właśnie o niezwykłym, tajemniczym Campanelli. Dla mnie to nagranie będzie wspomnieniem i namiastką wykładu, którego dane mi było wczoraj wysłuchać. Trudno opisać, jakie wrażenie pozostawiają nie tyle słowa, co żywa obecność prawdziwej legendy, jedynego już może żyjącego przedstawiciela tamtej szkoły historycznej, a przy tym wszystkim człowieka niezwykle życzliwego, ujmującego niespotykaną już dziś uprzejmością. Rozmowy z nim będą jednym z moich najważniejszych "literackich" wspomnień. A na pamiątkę (również na pamiątkę mojej
courage ;) zostaje mi autograf: