sobota, 21 grudnia 2013

ŚWIĄTECZNE ŻYCZENIA I LITERACKA ZGADYWANKA



    Do świąt pozostało jeszcze trochę czasu, jednak świadoma swoich obowiązków już dziś zamieszczę wpis na tę okoliczność.
    Na początek - kilka wierszy i fragmentów prozy, nawiązujących tematyką do tradycji Bożego Narodzenia  w sposób skrajnie różny. Niech wprowadzą w atmosferę świąt tych, którym do tej pory skutecznie udawało się jej opierać. I niech sprawią, że docenimy w pełni to wszystko, co mamy.
Pamiętacie, skąd pochodzą przytoczone cytaty? Czy znacie nazwiska autorów wierszy?
Dla zmyłki w niektórych miejscach wykropkowałam imiona lub nazwiska.


Claude Monet. Źródło zdjęcia: klik

„Juści, że była, tuż nad wschodem, jakby się rozdarły bure opony, a z głębokich granatowych głębin rodziła się gwiazda i zda się rosła w oczach, leciała, pryskała światłem, jarzyła się coraz bystrzej, a coraz bliżej była, aż Rocho uklęknął na śniegu, a za nim drugie.
— Oto gwiazda Trzech Króli, betlejemska gwiazda, przy której blasku Pan nasz się narodził, niech będzie święte imię Jego pochwalone!
Powtórzyli za nim pobożnie i wpili się oczami w tę światłość daleką, w ten świadek cudu, w ten widomy znak zmiłowania Pańskiego nad światem. Serca im zabiły rzewliwą wdzięcznością, wiarą gorącą, dufnością i brały w siebie to światło czyste jako ten ogień święty, pleniący złe, jako sakrament.
A gwiazda olbrzymiała, niosła się już niby kula ognista, błękitne smugi szły od niej niby szprychy świętego koła, i skrzyły się po śniegach, i świetlistymi drzazgami rozdzierały ciemności, a za nią, jako te służki wierne, wychylały się z nieba inne, a liczne, nieprzeliczoną i nieprzejrzaną gęstwą, że niebo pokryło się rosą świetlistą i rozwijało się nad światem modrą płachtą, poprzebijaną srebrnymi gwoździami.
— Czas wieczerzać, kiedy słowo ciałem się stało! — rzekł Roch.
Weszli do domu i zaraz też obsiedli wysoką i długą ławę.
(...)podzielił opłatek pomiędzy wszystkich, pojedli go ze czcią, kieby ten chleb Pański.
— Chrystus się w onej godzinie narodził, to niech każde stworzenie krzepi się tym chlebem świętym! — powiedział Rocho.
A chociaż głodni byli, boć to dzień cały o suchym chlebie, a pojadali wolno i godnie. Najpierw był buraczany kwas, gotowany na grzybach z ziemniakami całymi, a potem przyszły śledzie w mące obtaczane i smażone w oleju konopnym, później zaś pszenne kluski z makiem, a potem szła kapusta z grzybami, olejem również omaszczona, a na ostatek podała (...) przysmak prawdziwy, bo racuszki z gryczanej mąki z miodem zatarte i w makowym oleju uprużone, a przegryzali to wszystko prostym chlebem, bo placka ni strucli, że z mlekiem i masłem były, nie godziło się jeść dnia tego.”

***

„Uch! Chciałabym, żeby święta po prostu były, bez prezentów. To idiotyczne, że wszyscy wypruwają z siebie flaki i wyrzucają pieniądze na nikomu niepotrzebne rzeczy: już nie dowody uczucia, tylko podszyty egzystencjalnym lękiem haracz składany tradycji.(Hmmm. Muszę jednak przyznać, że cholernie się cieszę z nowej torebki.) Jaki ma to sens, żeby cały naród biegał przez miesiąc po sklepach w paskudnym humorze, przygotowująccsię do egzaminu pt. "Czy znasz cudze gusta", który to egzamin gremialnie obleje i zostanie zasypany ohydnymi, nie chcianymi przedmiotami? Gdyby ustawowo znieść prezenty i karty, Gwiazdka jako wesołe pogańskie święto mające rozproszyć mrok długiej zimy byłaby urocza. A jeśli już rząd, Kościół, rodzice, tradycja itd. upierają się, żeby wszystko zepsuć podatkiem prezentowym, można by przynajmniej zarządzić, że każdy ma wydać 500 funtów na samego siebie, a potem rozdzielić zakupione przedmioty między krewnych i znajomych, żeby mu je zapakowali i uroczyście wręczyli, co oszczędziłoby nam tych z góry skazanych na porażkę morderczych prób odgadnięcia cudzych życzeń”
***

„- Narodzenie Jezusa - przeczytała głosem zasapanym z przejęcia. - W owym czasie wyszło rozporządzenie Cezara Augusta...
(...) zupełnie niespodziewanie poczuła, że ma łzy w oczach. Nie rozumiała, dlaczego. Zwykły wieczór wigilijny. Zwykła rodzina. I jeszcze w dodatku – (...) nie miała zwyczaju wzruszać się do łez! Nie cierpiała wzruszać się i roztkliwiać, popłakiwać i okazywać uczucia. Zmarszczyła brwi, podniosła wzrok. I zobaczyła naprzeciwko mamę (...).
Mama (...) też miała łzy w oczach. Jak co roku w tej właśnie chwili. Oto cała jej rodzina zgromadziła się wokół stołu, wszyscy zdrowi, wszyscy - wciąż jeszcze razem. Jak długo?... Świeca płonęła chybotliwie, oświetlając kochane twarze, pachniało choinką i pomarańczami, a cienki, przejęty głosik, jak co roku, od tylu już lat - niezależnie od tego, które z dzieci właśnie wybrano do czytania - ciągnął odpowiedzialnie, zacinając się - jak zwykle - zawsze w tym samym miejscu:
- Udał się także Józef z Gali - galili - galali - galilei, z miasta Nazaret...
Dziękuję - przemknęło przez głowę mamie (...). - Dziękuję. Za to całe szczęśliwe życie. Nagłe, krótkie spojrzenie połączyło ją ze stojącą naprzeciwko dziewczyną o szafirowej twarzy w gwiazdki i o oczach lśniących jak drogie kamienie w świetle złotego płomyka. Ten wzrokowy kontakt był tak intensywny, że w jednym mgnieniu przekazały sobie wszystko – i obie wiedziały, że dokładnie się rozumieją. (...) myślała, w ilu to jeszcze domach ludzie stoją tak teraz wokół stołu i patrzą w płomyk świecy. Jak wiele jeszcze takich spojrzeń przez stół wyraża to, czego słowami wyrazić się nie udaje. I co właściwie się dzieje z tymi wszystkimi dobrymi myślami i uczuciami, przecież to niemożliwe, żeby one przepadały, żeby nic z nich nie pozostawało...”

***

„Jest cicho. Choinka płonie.
Na szczycie cherubin fruwa.
Na oknach pelargonie,
blask świeczek złotem zasnuwa,
a z kąta, z ust brata płynie
kolęda na okarynie:
Lulajże, Jezuniu...”

***

„Aniołowie, aniołowie biali,
na coście to tak u żłobka czekali,
pocoście tak skrzydełkami trzepocąc
płatki śniegu rozsypali czarną nocą?

Czyście blaskiem drogę chcieli zmylić
tym przeklętym, co krwią ręce zbrudzili?
Czyście kwiaty, srebrne liście posiali
na mogiłach tych rycerzy ze stali,
na mogiłach tych rycerzy pochodów,
co od bata poginęli i głodu?

Ciemne noce, aniołowie, w naszej ziemi,
ciemne gwiazdy i śnieg ciemny, i miłość,
i pod tymi obłokami ciemnymi
nasze serce w ciemność się zmieniło.

Aniołowie, aniołowie biali,
O! poświećcie blaskiem skrzydeł swoich,
by do Pana trafił ten zgubiony
i ten, co się oczu podnieść boi,
i ten, który bez nadziei czeka,
i ten rycerz w rozszarpanej zbroi
by jak człowiek szedł do Boga-Człowieka,
aniołowie, aniołowie biali.”

***


„Boże Narodzenie obchodzone było w obozie w sposób nieoficjalny i prawie zakonspirowany. Wszystkie święta o charakterze religijnym wymazane zostały z kalendarza sowieckiego jak najskrupulatniej, ustępując miejsca rocznicom historycznym związanym z rewolucją październikową i żywotami komunistycznych świętych; na wolności niedzielę zastąpił oficjalny „wychodnej dień”, przypadający z reguły w poniedziałek. Wśród młodszych więźniów, wychowanych już prawie zupełnie w tradycji bolszewickiej, spotykało się takich, którzy nie znali nawet podań chrześcijańskich stojących u źródeł układu świąt. Ale starzy więźniowie przechowywali w pamięci i w sercach stary kalendarz, stosując się po kryjomu i skromnie do jego przepisów. W czasie pierwszego Bożego Narodzenia w roku 1940 uderzył mnie w Wilię uroczysty wygląd baraku i duża ilość więźniów z zaczerwienionymi od płaczu oczami.
„Wszystkiego najlepszego - mówili, ściskając mi rękę - na przyszły rok na wolności”. To było wszystko. Ale kto zna obóz sowiecki, ten wie, że było to bardzo wiele. Gdyż słowa „wolność” nie wzywa się w Rosji nadaremno.
Boże Narodzenie 1941 roku postanowiliśmy uczcić w sposób wyjątkowy właśnie dlatego, że witaliśmy je znowu z uczuciem zupełnej beznadziejności. Wieczorem do Trupiarni przyszła pozostała czwórka Polaków i zanim zaczęliśmy się łamać przechowywanym specjalnie na tę chwilę chlebem, pani Z. ofiarowała każdemu z nas chusteczkę z wyhaftowanym orzełkiem, gałązką jedliny, datą i monogramem. Trudno było dociec, jak potrafiła zdobyć na ten cel nici i cienkie płócienko, a jeszcze trudniej uwierzyć, że mimo ciężkiej pracy na birży drzewnej poświęciła na ich wyszycie co najmniej pięć wieczorów. W każdym razie dotykaliśmy tych chusteczek z nieśmiałą radością (przechowuję swoją do dzisiaj) i zapomnieliśmy dzięki nim na chwilę, że cała nasza wieczerza wigilijna miała się składać z kromki chleba i kubka wrzątku.
Było zapewne coś budzącego mimowolny szacunek w tej gromadce ludzi pochylonych nad pustym stołem i płaczących z tęsknoty z dala od swej ojczyzny...”



 Pieter Bruegel. Źródło zdjęcia: klik

Ponieważ przez dłuższy niż zwykle czas nie będę aktywna na blogu, już dziś życzę Wam wszystkim, aby tegoroczne Boże Narodzenie było czasem spokojnym, radosnym i jak najlepiej wykorzystanym. Niech chwile błogiego lenistwa w rodzinnym gronie i degustacja świątecznych łakoci nie osłabią w Was ochoty na dobrą lekturę. I abyście nie zapominali, dlaczego tak naprawdę obchodzimy tak uroczyście Boże Narodzenie...

Wesołych Świąt!

P.S. A ja wracam do porządków i pierniczków.



43 komentarze:

  1. Ponieważ naszą rodzinę dopadł wirus, a ja straciłam głos, energię i siły, nie podejmę się próby rozwiązania zagadek, choć lubię takie wyzwania. :)
    Życzę Tobie i Twoim Najbliższym spokojnych, radosnych, pełnych nadziei i miłości Świąt Bożego Narodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kaye, strasznie mi przykro, że akurat w takim czasie dopadły Was wirusy i bakcyle! :-( Trzymam kciuki, żeby przed końcem weekendu cała Twoja rodzina wróciła do dobrego samopoczucia i kondycji! Tymczasem dbaj o siebie :-)
      Życzę Tobie i Twoim Bliskim spokojnych, nastrojowych, radosnych i ZDROWYCH Świąt! :-)

      Usuń
  2. Weszłam na sekundkę, bo porządki wołają, zdążyłam zerknąć na pierwszy cytat, który mi Chłopami zapachniał, jak tylko te Jużci przeczytałam, a jeszcze Rocho dopowiada resztę. Pozostałe cytaty zostawiam innym. I pędzę do mich porządków i Wesołych i spokojnych życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Guciamal - brawo :-) Zapomniałam tego Rocha wykropkować, ale pewnie i tak byś poznała :-)
      Życzę Tobie i Twojej Rodzinie wesołych, miłych i zdrowych Świąt a póki co - udanych i niezbyt forsownych przygotowań :-)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Aniu, dziękuję i odwzajemniam życzenia! :-) Wesołych Świąt :-)

      Usuń
  4. U nas pierniczki się upiekły, o porządkach rozmawiać nie będziemy:) Cytaty rozpoznałem trzy, o ile się nie mylę:P
    Wesołych i spokojnych :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wzmianka na temat porządków była raczej formą dodania sobie animuszu przed oddaniem się znienawidzonej czynności, która miała w moim przypadku wymiar raczej symboliczny :-) Żeby u mnie efekty porządków były widoczne, trzeba by zaprzęgnąć samego Heraklesa ;-)
      Idę o zakłąd, że rozpoznałeś fragment pierwszy i ostatni, ciekawa jestem, który był ten trzeci...
      Tobie (oraz Twoim małym i dużym Przyległościom) również wesołych i spokojnych (oraz owocnych czytelniczo :-))!

      Usuń
    2. Ten trzeci to Musierowicz, rzecz jasna:)
      Porządkom daliśmy spokój, symbolicznie się kurz zetrze i wystarczy, o.

      Usuń
    3. No tak, jak mogłam się nie domyślić :)

      Usuń
    4. Zupełnie nie wiem, a przecież Twoja deklarowana niedawno antypatia w stosunku do ojca B. powinna była naprowadzić mnie na trop :)

      Usuń
    5. Antypatia to raczej powinna Cię zbić z tropu :))

      Usuń
    6. Antypatia może i tak, ale znajomość obyczajów wzmiankowanego starca to co innego ;)

      Usuń
    7. Gdy go poznałem, jeszcze nie był starcem :P

      Usuń
    8. Zapewne, ale źródłem antypatii są, jak mniemam, jego starcze ekscesy :)

      Usuń
    9. Rzecz jasna, wcześniej jawił się niegroźnym safandułą i molem książkowym:P

      Usuń
    10. Przypuszczam, że są tacy, których to irytowałoby bardziej, niż jego awanturnicze zapędy ;)

      Usuń
    11. Na to akurat nic nie poradzę :)

      Usuń
    12. Nie lubię sprzątać, nie lubię, nie lubię, nie lubię.... kradnie mi czas ta nudna czynność, czas, który tak pięknie można by wykorzystać. Niemal cały dzień kręcenia się wokół własnej osi, a efekty mizerne,czy Herakles już wolny?

      Usuń
    13. Guciamal - po prostu nie mamy natury sprzątaczek :) No i zawsze można wmówić wszystkim, że to, co nas otacza, to zamierzony, artystyczny nieład ;) A Heraklesowi litościwie dałam spokój, jest do Twojej dyspozycji :)

      Usuń
    14. No patrz, łobuz wykorzystał chwilę nieuwagi i zwiał, a ja zostałam sam na sam z artystycznym nieładem. No to jeszcze troszkę spróbuję mu nadać inny kształt - temu nieładowi, a od jutra już czekają mnie same przyjemności -lecę sobie na święta świętować

      Usuń
    15. Dlatego ja do sprzątania używam małej mp3 i słucham książek. Niezawodny sposób na zaliczenie dodatkowo dwóch-trzech w miesiacu

      Usuń
    16. Guciamal - u mnie próby nadania innego kształtu przyniosły mizerny efekt, chyba mam wrodzony dar wprowadzania wokół siebie chaosu :-( Ciekawa jestem, dokąd lecisz świętować Święta? :-)

      Kasia.eire - świetny pomysł! :-) Nie mam wprawdzie żadnego audiobooka, ale następnym razem pomyślę o tym patencie :-)

      Usuń
    17. Audiobooki słucham niemal na okrągło, ale dziś migrena nie chciała słuchać :( U mnie wygląda jako tako, zwłaszcza jak się zgasi światło i zapali lampki :) lecę do Amsterdamu

      Usuń
    18. U mnie tych lampek musiałoby być naprawdę mało, żeby zatuszować nieład... Może spędzimy święta przy świecy, będzie i nastrojowo i wystarczająco ciemno;)
      Amsterdam? W takim razie życzę Ci bezpiecznej, wspaniałej podróży :)

      Usuń
  5. Jestem tak skołowana resztkami zapalenia błędnika i zapchana w zatokach przeziębieniem, że nie dam rady, ale życzę powodzenia próbującym.
    A Tobie wesołych świąt :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, bardzo Ci współczuję, jako, że problemy z zatokami są mi znane aż za dobrze...:(
      Zgadywanka ma charakter wyłącznie rozrywkowy, nie konkursowy (jestem dopiero raczkującą blogerką, więc nawet nie pomyślałam o nagrodach...)
      Życzę Ci szybkiego wyzdrowienia i wesołych świąt! :)

      Usuń
  6. Ostatni fragment to musi być "Inny świat" Gustawa Herlinga-Grudzińskiego, prawda? A fragmenty poetyckie napisali jedni z moich najukochańszych poetów: Gałczyński i Baczyński. :)
    Kochana Jeżanno, życzę Ci pięknych i radosnych Świąt!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie! :) Co do poetów to muszę Ci powiedzieć coś, co pewnie Cię nie zaskoczy - też mam do nich wielką słabość:)
      Lirael kochana, ja również życzę Tobie i Twoim bliskim udanych, beztroskich, radosnych Świąt :) I odpocznij wreszcie! :)

      Usuń
    2. Postaram się. :) W każdym razie lekturowo jestem świetnie zaopatrzona na święta. :) Niedawno dotarła pani Porazińska w stanie wręcz idealnym, a wraz z nią przybył lekko sfatygowany "Idiota". :) Plus stale narastająca hałda. :)
      Zapomniałam dodać, że uwielbiam ten obraz Bruegla, tchnie takim spokojem.

      Usuń
    3. Jestem strasznie ciekawa, jak Ci się spodoba Porazińska :) Moim zdaniem to dobry wybór czytelniczy na Święta :)
      Bruegla bardzo lubię w całej rozciągłości, ten obraz rzeczywiście jest nastrojowy, stonowany i spokojny, ale (dla mnie) tli się w nim jakaś iskierka grozy - może to przez tę pułapkę na ptaki?
      Tak czy inaczej, kojarzył mi się zimowo i świątecznie :-)

      Usuń
    4. Na pewno przekażę wrażenia z lektury Porazińskiej w całej rozciągłości. :)
      Chyba nie tylko pułapka, już w samych czarnych ptakach na tym obrazie kryje się coś niepokojącego. Mimo to jest taki wyciszony i rzeczywiście to kwintesencja zimy. :)

      Usuń
    5. Czekam więc na relację z lektury, chociaż jakoś tak dziwnie czuję, że nie będziesz zawiedziona :)
      Bardzo lubię też inne zimowe pejzaże Bruegla.

      Usuń
    6. Dziś lektura raczej nierealna, może jutro po południu coś uszczknę. :) Uściski!

      Usuń
    7. W takim razie na jutro życzę miłego wytchnienia a na dziś - cudownej Wigilii:-) Ściskam świątecznie :-)

      Usuń
  7. Wesołych Świąt! i w takim razie nie przeszkadzam w pieczeniu pierników i robieniu porządków :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marlow - dziękuję i Tobie również - wesołych i spokojnych! :-)
      Na temat porządków a raczej ich braku juz wcześniej wspominałam, pierniczki upieczone i udekorowane a nawet częściowo zjedzone, czas na malutką przerwę.

      Usuń
  8. Niestety w poezji jestem kiepska, oczytana też już nie tak bardzo jak kiedyś więc tylko "Chłopów" znam i tyle.
    Wesołych świąt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natanno, ja Tobie również (raz jeszcze) życzę spokojnych, radosnych i pełnych miłości Świąt. Serdeczności :-)

      Usuń
  9. Wpadłam na chwilę między tarciem ziemniaków, a szatkowaniem grzybów, niestety nie podejmę się odszyfrowywania literackich motywów, życzę Ci zdrowych i spokojnych świąt, cudownej Wigilii i wspaniałej lektury znalezionej pod drzewkiem:) Wracam do pichcenia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu, dziękuję, za życzenia, tym bardziej, że czasu tak mało... Tobie i Twoim Bliskim również życzę spokojnych, zdrowych, radosnych, relaksujących i wzruszających Świąt. I oby nie zabrakło czasu na czytanie :-)
      Życzę też udanych produkcji kulinarnych :-) Ja idę właśnie doprawić barszcz :-)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz i pozdrawiam!