Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eugenides Jeffrey. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eugenides Jeffrey. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 września 2013

PTASZKI NA UWIĘZI. "SAMOBÓJCZYNIE" JEFFREYA EUGENIDESA




    Historia pięciu sióstr Lisbon jest dowodem na to, że czasem nie warto sugerować się tytułem. „Samobójczynie” Jeffreya Eugenidesa (tytuł oryginału „The Virgin Suicides”)  to nie jest typowa powieść o zbuntowanych czy pogrążonych w depresji nastolatkach. Dramatyczne wydarzenia pokazane są w sposób niezwykle subtelny. Na próżno tu szukać zbędnego patosu, autor nie zarzuca nas lawiną taniego sentymentalizmu i moralizatorstwa. Opowieśc toczy się leniwie, lecz nieuchronnie zmierza ku przesądzonemu z góry finałowi, tak, jak rodzina, zdominowana przez konserwatywną i religijną matkę, krok po kroku podąża ku temu, co nieuniknione.
    Historia opowiadana jest w formie retrospekcji, z perspektywy chłopców z sąsiedztwa, których zamknięty świat pięciu tajemniczych dziewcząt obsesyjnie fascynuje i pociąga. 
    Gdy najmłodsza z sióstr, Cecilia, zakłada ślubna suknię i skacze z okna, by zakończyć swe krótkie życie, nabita na ostre szpikulce ogrodzenia, możemy jeszcze zadawać sobie pytanie „dlaczego”. Jednak kolejne odsłony tego dramatu coraz coraz wyraźniej naprowadzają nas na właściwy trop.
    Nastolatki, które tylko jeden raz w życiu zaznały namiastki wolności, wychodząc z chłopcami na szkolny bal, stopniowo wpasowują się w gąszcz zakazów i reguł, którego granice wyznaczane są przez rodziców.
Lisbonki różnią się od siebie, ale prócz wspólnie dzielonego losu ptaków, wtłoczonych na siłę do klatki, łączy je jedno - wszystkie marzą o innym świecie. Nie widać w nich jednak buntu i wyraźnych oznak sprzeciwu. No, wyjątek może stanowić szalona i dzika Lux, która wybrała sobie dość osobliwy sposób, by rodzicielskiemu reżimowi powiedzieć „nie”. Jednak to, na co decydują się ostatecznie, wydaje się im jedyną prawdziwą ucieczką.
    Dziewczęta są coraz bardziej zamknięte przed światem zewnętrznym, otoczone zakurzonymi bibelotami, pogrążone w dusznej atmosferze swego purytańskiego domu na przedmieściach.
Są jak więdnące kwiaty, po których pozostanie tylko cień zapachu i wspomnienie, pielęgnowane przez lata przez wiernych adoratorów ze szkolnych lat.
    Chociaż zakończenie powieści wydaje się być z góry przesądzone, to jednak zaskakuje nas. I chociaż motywy tragicznej decyzji sióstr nie są trudne do odgadnięcia, ciężko jednoznacznie określić jej przyczyny.
I chyba nie warto.Rozbieranie na czynniki pierwsze tej nostalgicznej noweli i dociekanie genezy tragicznego końca „Lisbonek” to jak sekcja zwłok motyla – materia jest zbyt delikatna i ulotna.
    Zaszufladkowanie tej książki jako opowiastki „ku przestrodze” dla zbyt wymagających i zasadniczych rodziców byłaby dużym uproszczeniem. O czym właściwie jest ta powieść?
O tym, jak subtelnie a zarazem zdecydowanie i ostatecznie wyrwać się spod rodzicielskiego reżimu? Trochę tak. O tym, jak tragiczne w skutkach może być chowanie dorastających dzieci pod kloszem? I jak zgubne bywa odrywanie się od rzeczywistości i bujanie w oparach nadmiernej religijności oraz własnych pasji? Trochę tak.
I jeszcze o tym, jak przeżycia młodości wytyczają nam ścieżkę na przyszłość, decydując o naszych późniejszych wyborach i upodobaniach oraz o pierwszych, głębokich, młodzieńczych fascynacjach  (to aluzja do chłopców, którzy wciąż wzdychają do przebrzmiałych dawno wspomnień o pięciu niezwykłych dziewczętach).

      Wszystkim, których podobnie jak mnie oczaruje historia „Samobójczyń”, polecam bardzo udany, przesycony melancholią film w reżyserii Sofii Coppoli „Przekleństwa niewinności” – rzadko się zdarza, by ekranizacja ksiązki była tak pięknym dopełnieniem pierwowzoru.
Na zachętę- utwór zespołu "Air" , twórcy ścieżki dźwiękowej, okraszony scenami z filmu:







   Na marginesie - Jeffrey Eugenides w chwili publikacji "Samobójczyń" miał zaledwie 23 lata. Podziwiam i zazdroszczę... 
(* Autopoprawka - miał 33 lata, co i tak jest imponujące, biorąc pod uwagę walory powieści)



A oto autor: