Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Heda-Szary Antoni. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Heda-Szary Antoni. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 listopada 2013

LEGENDA ŚWIĘTOKRZYSKICH LASÓW. "WSPOMNIENIA "SZAREGO" ANTONIEGO HEDY-SZAREGO




   Moja ostatnia lektura “Dzieci Jerominów” Ernsta Wiecherta tak bardzo oderwała mnie od rzeczywistości i dotychczasowych przyzwyczajeń, że pomimo usiłowań, nie mogę zaangażować się w czytanie żadnej książki. A tak całkiem nie czytać też nie mogę, sięgnęłam więc po lekturę nie wymagającą koncentrowania się na warstwie literackiej a jednocześnie ciekawą i godną uwagi.
W dodatku, udało mi się zdążyć z patriotycznym akcentem w dniu Święta Niepodległości (choć autor a jednocześnie bohater książki to nieco inne czasy).
    Historia legendarnego dowódcy świętokrzyskiej partyzantki, Antoniego Hedy „Szarego” znana jest większości mieszkańców Kielecczyzny.  Żołnierz wyklęty, za swoją antykomunistczną działalność skazany na wielokrotny wyrok śmierci, który cudem tylko nie podzielił tragicznych losów gen. Emila Fieldorfa, majora „Ognia” czy majora „Łupaszki” , jest symbolem bezkompromisowości i odwagi.
    Jego pamiętniki, prowadzone od 1955 roku w więzieniu we Wronkach, stały się kanwą do książki „Wspomnienia „Szarego”. Opisuje on swoje losy, począwszy od dni poprzedzających wybuch II Wojny Światowej, poprzez kampanię wrześniową, pobyt w niemieckim stalagu, partyzantkę i konspirację. Czytając, jesteśmy świadkami jego metamorfozy, jaką przeszedł od młodego, nieświadomego w pełni powagi sytuacji żołnierza do obdarzonego autorytetem,  zasadniczego i sprawiedliwego dowódcy.
   Za jego sprawą doszło do rozbicia więzienia w Starachowicach i uwolnienia kilkudziesiąciu więźniów, rozbicia aresztu w Końskich, zdobycia pociągu z amunicją a przede wszystkim do brawurowego zdobycia ubeckiego więzienia w Kielcach, w którym zginęło dwóch braci Hedy.
Autor nie koncentruje się jednak wyłącznie na akcjach bojowych. We wspomnieniach przywołuje przyjaciół, przybliża szczegóły partyzanckiego życia, opowiada o rodzinie i robi to wszystko z wielką prostotą, bez gloryfikowania własnych czynów. Pozajemy jego poglądy na temat ówczesnych wydarzeń , postaci historycznych i decyzji dowódców. Ta szczerość i zwyczajność to wielka zaleta „Wspomnień...”, choć trudno byłoby mi oceniać tę książkę w kategoriach warsztatu pisarskiego czy poziomu literackiego (przyznaję, że dla laika nieco nużąca mogą się wydać opisy wozów pancernych, działek czy innego rodzaju amunicji).


Po lewej - Antoni Heda "Szary", zdjęcie z książki.


       
 Plusem książki jest też umiejętność odtworzenia emocji, dzięki czemu w trakcie czytania mamy wrażenie, że obserwujemy wydarzenia rozgrywające się tuż obok.
Dla osób, które wychowały się w stronach opisywanych przez Antoniego Hedę, „Wspomnienia...” będą miały dodatkowy walor – wędrując razem z autorem po świętokrzyskich lasach i wioskach, można przypomnieć sobie znajome miejsca – Iłżę, Starachowice, Świętą Katarzynę i wiele innych.
Sam „Szary”, za wielokrotną obronę ludności cywilnej, do dziś wspominany jest tam z szacunkiem i uznaniem.


Zwiastun filmu "Mit o "Szarym" w reżyserii Grzegorza Królikiewicza.
 
    Szczególnie ciekawe są fragmenty dotyczące pobytu w więzieniach. Choć trudno określić, na ile wiernie przywołał Heda tamte wydarzenia, to jego postawa wobec oprawców jest naprawdę imponująca. Wrażenie robi również jego deklarowana na każdym kroku religijność i ogromne przywiązanie do rodziny – pomimo trudów, znajduje czas na modlitwę i listy do żony i córeczek.
    Odrębny rozdział książki zajmuje dokumentacja opisywanych zdarzeń. Archiwalne fotografie, fragmenty listów, udostępnione przez IPN donosy na „Szarego” oraz kopie aktów oskarżenia i wyroków to wartościowe uzupełnienie opowieści świętokrzyskiego bohatera.
    Antoni Heda, który na początku lat 90. przyjął dwuczłonowe nazwisko, nawiązujące do swego konspiracyjnego pseudonimu (Heda-Szary), wielokrotnie odznaczany był za swoje dokonania w walce z komunizmem. Za czasów PRL-u uznany za wroga ludu, zmarł 14 lutego 2008 r. jako obrońca wolności, zasłużony dla Ojczyzny. Niestety, nie wszyscy jemu podobni mieli tyle szczęścia.


A na koniec, jako post scriptum, mały akcent patriotyczny :-)